niedziela, 31 maja 2015
Rozdział 7 - Dziękuję, że jesteś
"Teraz grał Florek z Rafałem, a ja z Jasiem poszliśmy po coś do picia. Wyjęłam szklanki z szafki, a Janek podał mi picie. Zaczęłam nalewać, ale po chwili wylałam trochę na podłogę, ponieważ Jaś mnie przestraszył. Nakrzyczałam na niego i chciałam iść po jakąś ścierkę, ale niestety nie udało mi się, bo się poślizgnęłam i..."
Poślizgnęłam się i upadłam na podłogę przy okazji uderzając głową w kant blatu. Przez chwilę nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Jaś podbiegł do mnie i wziął na ręce.
- Boże, Ola.. Ja.. Ja przepraszam! Jezu, co ja zrobiłem? - Jaś zaczął się obwiniać, ale to przecież nie jego wina. To ja jestem niezdarą, która jak zwykle musi zrobić wielkie przedstawienie wywracając się.
- To nie twoja wina - powiedziałam cicho. Czułam, że Janek gdzieś mnie niesie, ale nie wiedziałam gdzie.
- Postaw mnie, jestem ciężka. Czuję się dobrze - skłamałam. Wcale nie czułam się dobrze. Powiedziałam to, ponieważ nie chciałam mu robić kłopotów. Pójdę do domu, prześpię się i będzie w porządku.
- Nie jesteś ciężka. Jesteś jak piórko - czułam, że gdzieś mnie kładzie. Chyba na kanapie w salonie.
- Chłopaki zróbcie miejsce. Muszę tu położyć Olę - powiedział Janek zmartwionym głosem - Jezu, Ola krwawisz! - krzyknął Jaś wyciągając dłoń spod mojej głowy.
- Florek przynieś apteczkę z łazienki! Rafał zadzwoń po karetkę! -musiałam przerwać.
- Nie! Nie dzwoń po karetkę, proszę. Czuję się dobrze, naprawdę - powiedziałam, choć prawda była inna. Głowa bardzo mnie bolała. Tak, jakby zaraz miała eksplodować. Chwilę potem rozmazał mi się obraz. Zaczęłam tracić przytomność.
- Ola, nie zasypiaj! Proszę, nie możesz zemdleć. Jeśli nie chcesz jechać do szpitala to nie zasypiaj! Ola, słyszysz mnie? - Janek zaczął potrząsać mną. Dzięki temu o dziwo przestało kręcić mi się w głowie.
- Chłopaki moglibyście już iść? Proszę - Jaś skierował to pytanie do chłopaków.
- Jasne stary, nie ma problemu. Dzwoń w razie potrzeby - odpowiedział Filip po czym wraz z kolegami opuścił dom Janka. Jaś opatrzył ranę na mojej głowie. Nawet nie wiem kiedy, ale zasnęłam. Czułam, że moje ciało ktoś podnosi, jednak byłam na tyle zmęczona , że nie chciałam otwierać oczu i protestować. Jaś położył mnie na jakimś łóżku, po czym położył się obok mnie i pocałował mnie w policzek. Byłam tym zaskoczona, ale raczej pozytywnie.
~~~
Obudziłam się rano. Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po pokoju. Zielone ściany i brązowo-białe meble. Bardzo ładnie razem to ze sobą komponowało. Zerknęłam na zegarek wiszący na ścianie, który wskazywał godzinę 10. Podniosłam się i udałam w stronę drzwi. Otworzyłam je i ruszyłam po schodach na dół. Poczułam przyjemny zapach prowadzący do kuchni. Skierowałam się w tą stronę. Weszłam do pomieszczenia i zobaczyłam bardzo przyjemny widok. Janek smażył naleśniki. A przyjemne było to, że chłopak nie miał na sobie koszulki. Stałam tak przez chwilę przyglądając się mu.
- Tak wiem, że bez koszulki wyglądam bosko - zaśmiał się nie patrząc w moją stronę.
- Przepraszam, zapatrzyłam się. - odpowiedziałam - widzę, że robisz naleśniki.
- Tak, wzrok masz dobry - odwrócił się w moją stronę.
- Dzięki - uśmiechnęłam się do chłopaka, a on to odwzajemnił.
- Kurwa! - zaklęłam pod nosem mając nadzieję, że Janek tego nie usłyszy. Jednak myliłam się, bo po chwili posłał mi pytające spojrzenie, które czekało na wyjaśnienie.
- Moi rodzice na pewno się denerwują. Nie wróciłam na noc do domu! - zaczęłam się stresować. Fajnie, dostanę szlaban. Super! Naprawdę!
- Nie martw się. Jak spałaś pozwoliłem sobie wsiąść twój telefon i napisałem do twojej mamy, że koleżanka zaprosiła cię na noc, a twoja mama odpisała, że się zgadza - chłopak posłał do mnie uśmiech, a ja odetchnęłam z ulgą. Zaraz, on ruszał mój telefon?!
- Ruszałeś mój telefon?!
- Tak, ale nie bądź zła, proszę - zrobił minę zbitego pieska. Uległam mu.
- No dobrze, nie jestem zła. Ale mam nadzieję, że mój telefon był ci potrzebny tylko w celu napisania do mojej mamy - powiedziałam spokojnie po czym usiadłam przy stole. Jaś podał mi talerz z naleśnikiem.
- Wieeeesz... - zaczął niepewnie.
- Co "wiem"? - spytałam zdziwiona.
- Masz bardzo ładne zdjęcia - uśmiechnął się pokazując przy tym swój aparat ortodontyczny.
- O nie! Dlaczego przeglądałeś moją galerię? Janek! - byłam zła. Były tam moje prywatne zdjęcia.
- Nie mogłem się powstrzymać. Ale były bardzo piękne. Nie złość się, proszę - i znowu mina zbitego pieska. No nie mogę! Znowu musiałam ulec. Tak już mam.
- Ehh, w porządku. - odparłam - I dziękuję - dodałam po chwili rumieniąc się. Zjadłam śniadanie przygotowane przez chłopaka i oznajmiłam mu, że muszę się zbierać. Odprowadził mnie do drzwi. Pożegnaliśmy się i wyszłam na zewnątrz. Po chwili drzwi się otworzyły, a chłopak podbiegł do mnie.
- Zapomniałem spytać - uśmiechnął się - jak tam głowa? - zapytał.
- Dobrze, już nie boli. Dziękuję. Dziękuję za pomoc i w ogóle za wszystko.
- Nie ma sprawy. Do zobaczenia Olu - mrugnął do mnie po czym skierował się w stronę drzwi wejściowych. Odwróciłam się i krzyknęłam:
- Dziękuję, że jesteś
////
Heeej! 💖 jak tam kochani? Dziś rozdział znowu "trochę" dłuższy, chociaż rewelacji nie ma XD Zachęcam was do obserwowania bloga, do komentowania oraz do klikania "+1" <3 to naprawdę pomaga w pisaniu, bo przynajmniej wiem, że ktoś czyta moje "wypociny" ;D
Przypominam, że aska założę, gdy dobijemy do 1000 wyświetleń :)
Następny rozdział pojawi się jutro jeśli pod tym rozdziałem będą trzy komentarze (nie licząc moich) i trzy "+1" ;) więc powodzenia mordki! ^^ ;) Cześć ✌
~ Ola :3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Tym rozdziałem poprawiłaś mi humor. Dzięki :D
OdpowiedzUsuńA co do samego rozdziału to... początek prawie przewidziałam :D Jestę wróżbitę Macjeję xd
Pozdrawiam =]
Nie ma za co :) a potrafisz przewidzieć co będzie w kolejnym rozdziale? ;D
UsuńZbyt mało polsatowo to zakończyłaś xd
UsuńAle czuję, że będzie ciekawie 8)
Mam nadzieję, że będzie ciekawie :)
UsuńSuper rozdział. Czekam na nexta ^=^
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
Usuń